Czas szybko płynie. Mam wrażenie, że z roku na rok coraz szybciej. Za chwilę 50 lat minie odkąd rozpoczęła się moja podróż. Podróż przez życie… z kimś, dokądś i z biegiem lat w głąb siebie. Życie jest dla mnie ciągłą podróżą. Jednak zanim będzie za kilka tygodni o przemyśleniach lub ich braku z okazji 50 urodzin wrócę jeszcze do tych, które były, a zwłaszcza 40 i 49.
40/49
40/49 – tak jak się zaczęło, tak się skończyło. To już kolejne Święta Wielkanocne spędzone w ten sposób… Pełne pasji, przygód, różnych emocji, a w tym roku także nowo poznanych osób i niebanalnych urodzin. Jak już wspomniałam tak jak zaczęły się 40 urodziny, tak i 49 niespodziewanie podobnie się zakończyły.
40/49
O czterdziestych urodzinach pisałam w wieku czterdziestu jeden lat. Teraz o czterdziestych dziewiątych piszę kiedy do pięćdziesiątki już tuż tuż… Już zresztą pierwsze 50 urodziny obchodziłam dzięki mojej szalonej siostrze i przyjacółce rodziny… zrobiły mi niespodziankę już na początku roku… tak na zapas, jakbyśmy mieli się nie zobaczyć do dnia zero, czyli końca marca…
40 urodziny
Tutaj przytoczę fragmenty z wpisu dotyczącego 40 urodzin, choć zachęcam do przeczytania całości: https://www.zycieipodroze.pl/2016/03/30/cudowne-40-urodziny-i-urocze-ha-long-bay/
,,…To był bardzo, bardzo długi dzień, trwający około dwudziestu, pełnych wrażeń i aktywnie spędzonych godzin. Pełen niespodzianek, serdeczności, miłości, ciepła i towarzystwa przemiłych ludzi z różnych stron świata. A to wszystko w scenerii uroczej zatoki Ha Long…” (ach te wietnamskie klimaty)
,,…spędzaliśmy czas na górnym pokładzie poznaliśmy bardzo miłych ludzi. Utworzyła się bardzo szybko spontaniczna grupka. Mój mąż zamówił wino i rozpoczęliśmy celebrowanie urodzin z nowo poznanymi ludźmi z różnych stron świata…”
,,…W pewnym momencie, ku mojemu zaskoczeniu, kolejnemu zresztą tego dnia, personel wniósł kwiaty i tort udając się w moim kierunku.”
,,…Wszyscy składali mi życzenia i świętowali ze mną. Zadziwiające jest to, że z zupełnie nowo poznanymi ludźmi można się tak dobrze bawić. Po kolacji udaliśmy się na górny pokład i do późnych godzin nocnych, a raczej wczesno-rannych celebrowaliśmy moje ,,40,, urodziny. Był szampan, wino i inne trunki wedle uznania. A także świetna muzyka i tańce. Wszystko spontanicznie…”
49 urodziny
A jak to było w minionym roku? Tutaj najpierw odsyłam do postu https://www.zycieipodroze.pl/2024/04/10/wielkanocna-kamperowa-tradycja/ gdyż wydarzenia w nim zawarte były wstępem do tego, co miało miejsce później.
Tym razem zanim doszło do 49 urodzin spędzonych również z nieznajomymi, było pyszne śniadanie podane do łóżka w kamperze przez męża, udane wędkowanie, fantastyczny kulig po pięknej okolicy. A żeby nie było tak różowo to po powrocie z kuligu i wędkowania okazało się, że jednak trzeba kamperem wyjechać z miejsca z widokiem. No bo my bardzo lubimy widoki. 🙂 I tu okazało się że to nie takie hop siup, choć już to wcześniej tak na prawdę przewidzieliśmy. Kiedy tutaj wjechaliśmy, zresztą nie bez przygód, to już czuliśmy, że jeśli warunki się zmienią to może być nie wesoło z wyjazdem pod górkę. No ale czego się nie robi dla widoków. 🙂 Pod kołami mieszanka śniegu, lodu i nie wiadomo czego jeszcze sprawiły iż nawierzchnia była, że tak powiem, trudna. Kilka prób, używanie różnych pomocy i nasze najszczersze chęci niestety nie pomogły. Dołączyły się także chwilowe niepotrzebne emocje i wyjechanie okazało się niemożliwe. Warunki pogodowe zanosiły się na jeszcze gorsze, więc trzeba było coś wymyśleć… A dodam, że miejsce oddalone od normalnej cywilizacji, tylko stugi i wędkarze przyjeżdżający z reguły mniejszymi samochodami. A zatem, kiedy wielokrotne próby podjazdu pod górę i to przy kącie 90 stopni nie powiodly się trzeba było poszukać innego rozwiązania. I tu z pomocą przyszli nieznajomi…
A jak do tego doszło? Po prostu pojechaliśmy snow dogiem przed siebie mając nadzieję znaleźć jakieś rozwiązanie. I tak jadąc przed jedną ze stug dostrzegliśmy dwa samochody o odpowiednich do pomocy gabarytach. Podjechaliśmy, a tu niestety nikogo nie zastaliśmy. Jednak za moment pojawiła się dziewczyna, która następnie ściągnęła całe towarzystwo z drugiej strony jeziora, gdzie wygrzewali się w słońcu. Wówczas wszystko poszło bardzo szybko. Akcja ratunkowa dla kampera skończyła się udanie i znalazł się we w miarę bezpiecznym miejscu.
A my cóż w dowodzie wdzięczności udaliśmy się z podziękowaniami naszym snow dogiem w słoneczne miejsce, gdzie spędzali czas nasi wybawcy. Oczywiście nie z pustymi rękoma. A kiedy dowiedzieli się, że dziś dzień moich urodzin to zaczęli śpiewać sto lat po szwedzku i zaczęła się impreza. Nie zabrakło bąbelków oraz innych trunków i dopóki słoneczko nam przygrzewało cieszyliśmy się swoim towarzystwem. Za pomoc podziękowaliśmy słoikiem krówek prosto z Polski i buteleczką dobrej nalewki.
I znów tak, jak dziewięć lat temu spędziliśmy moje urodziny spontanicznie w towarzystwie nieznajomych,z którymi się świetnie bawiliśmy. I choć najbardziej lubię obchodzić nasze święta kameralnie, to takie urodziny potrawią sprawić radość i pozostać w pamięci na zawsze.
40/49
A zatem 40/49 – tak jak się zaczęło, tak się skończyło, a ciąg dalszy nastąpi… ciekawe tylko w jakiej odsłonie… co mi życie przyniesie? czym zaskoczy? dokąd poniesie? i jakie niespodzianki sprawi?… któż to wie … 🙂
10 komentarzy
Marta
Urodziny czy 40 czy 49 pełne przygód ciekawych ludzi jakże udane. Więc niech kolejne urodziny siostrzyczko będą jedną wielką przygodą może znów z cudownymi ludźmi. Kocham Cię ❤️😘❤️
anetagrenda
Ach te urodziny, ach te przygody… 🙂 Ślicznie dziękuję siostrzyczko i niech Twoje życzenia się spełnią. 🙂 Kocham Cię. ❤️😘
czerwonafilizanka
pięćdziesiąt lat to piękny wiek. Życzę zdrowia i jeszcze więcej radosci podróżowania
anetagrenda
Ślicznie dziękuję. 🙂
Anna
Urodzinowe wspomnienia to sentymentalny powrót do chwil, które zaznaczyły się wyraźnie w życiu.
anetagrenda
Sentymentalne powroty do dobrych chwil są wyjątkowe. I tylko do takich warto wracać. 🙂
Anna
Podobno nie można żyć wspomnieniami, tylko patrzeć do przodu…Wiele sytuacji to potwierdza.
anetagrenda
Przede wszystkim warto żyć chwilą, która trwa. Jednak, ja mam tak, że lubię wracać do wspomnień tych miłych, ale i tych wzruszających, jak na przykład do momentów spędzonych z moim synkiem, które już nie wrócą, ale jakże były i nadal są… ważne… i takie nasze…
Ania
Najlepsze życzenia urodzinowe, wszystkich nas to czeka, głowa do góry!
anetagrenda
Jak z jak największym optymizmem oczekuję 50 🙂 Dziękuję za życzenia. 🙂